Paweł Jamer

Strona domowa

Terry Pratchett

Tak czy inaczej, był już człowiekiem prawie żonatym. A człowiek prawie żonaty nie kombinuje z rodziną Lavishów. Człowiek prawie żonaty jest solidny i godny zaufania, zawsze gotów podać swojej prawie żonie popielniczkę. Musiał być pod ręką dla swoich potencjalnych przyszłych dzieci i dopilnować, by spały w dobrze wietrzonym pomieszczeniu.

Terry Pratchett w Świecie Finansiery

- Przysługę? Strzelano do mnie!
- Gildia Skrytobójców tylko przesłała wiadomość, że pana obserwują.
- Były dwie strzały!
- Może w celu podkreślenia przekazu?

Terry Pratchett w Świecie Finansiery

- Zrobi pan z nas ludzi bogatych, panie Lipwig?!
[...]
- No cóż, bardzo będę się starał, żeby dostać do rąk wasze pieniądze! - obiecał.
Otrzymał brawa. Nie był zdziwiony - człowiek powie komuś, że go okradnie, a efekt będzie taki, że zyska reputację prawdomównego.

Terry Pratchett w Świecie Finansiery

Przy drzwiach nastąpiły przepychanki i do banku zamaszystym krokiem weszła Pucci Lavish. A przynajmniej chciała wejść zamaszyście. Jednakże dobre wejście wymaga planowania, a zapewne i prób. Nie można zwyczajnie zacząć i mieć nadzieję, bo wtedy jedynym skutkiem będą przepychanki.

Terry Pratchett w Świecie Finansiery

Pucci stała przez chwilę zignorowana i wściekła, a potem żachnęła się i wyszła. Trzeba przyznać, że żachnięcie się jej udało. Nie umiała sobie radzić z ludźmi, próbowała zarozumiałością zastąpić godność, ale żachnąć się potrafiła lepiej niż indyk na batucie.

Terry Pratchett w Świecie Finansiery

Wydawało się, że bank wzbudza w tym doświadczonym handlarzu pewną nerwowość. Oczywiście, tak powinno być. Po to właśnie istniały tu wszystkie te kolumny i marmury. Miały sprawić, by człowiek czuł się nieswojo.

Terry Pratchett w Świecie Finansiery